Na kartach Starego Testamentu aniołowie rzadko posiadają imiona. Zazwyczaj samo określenie „anioł”, czyli „posłaniec”, wystarcza do zdefiniowania ich aktualnej funkcji. Imię własne pojawia się jedynie w nielicznych kluczowych momentach i służy dodatkowemu podkreśleniu rangi oraz specyfiki powierzonej misji. Tak właśnie jest w przypadku archaniołów Michała, Rafała i Gabriela.
Przełom września i października każdego roku jest iście anielski! W kalendarzu liturgicznym niemal są siadują ze sobą wspomnienie archaniołów – Michała, Rafała i Gabriela – ze wspomnieniem aniołów stróżów. W niniejszym tekście naszą uwagę skupimy na archaniołach. Dlaczego mamy o nich nadal pamiętać i wspominać? Jaka jest ich rola w historii zbawienia? Dlaczego mówi się o nich, że są komplementem dla Boga? Bo przecież imiona archaniołów to w języku hebrajskim nie tylko określenia ich samych, ale stwierdzenia oddające chwałę Stwórcy!
Michał
W archanielskim imieniu Michał wybrzmiewa pytanie retoryczne: „Któż jak Bóg?”. Uchodzi on za opiekuńczego ducha narodu izraelskiego (Dn 12,1). Jego zadanie polega na wspomaganiu Izraelitów w walce z duchami innych narodów, o czym wymownie świadczy wizja, którą otrzymał od Boga prorok Daniel (Dn 10,1-14). Późniejsza tradycja żydowska utożsamiła Michała z „wodzem zastępów Pańskich”, który objawił się Jozuemu, mającemu wprowadzić lud wybrany do Ziemi Obiecanej (Joz 5,13-15).
Jan, apostoł i ewangelista, w tajemniczej wizji na wyspie Patmos ujrzał Michała, który toczy walkę z zastępami Szatana: „I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie, ale nie przemógł, i już się miejsce dla nich w niebie nie znalazło” (Ap 12,7-8).
W Nowym Testamencie jest jeszcze jedna wzmianka o Michale: „Gdy zaś archanioł Michał tocząc rozprawę z diabłem spierał się o ciało Mojżesza, nie odważył się rzucić wyroku bluźnierczego, ale powiedział: «Pan niech cię skarci!»” (Jd 9). Jest to nawiązanie do apokryfu zwanego Wniebowzięciem Mojżesza, według którego diabeł nazywał Mojżesza mordercą, twierdząc, że nie zasługuje on na godziwy pochówek. Archanioł Michał sam nie ukarał diabła, lecz pozostawił to Bogu.

Rafał
Imię tego archanioła związane jest bezpośrednio z jego posłannictwem. Oznacza: „Bóg uzdrawia”. Jego postać występuje w Biblii jedynie w Księdze Tobiasza. Odnajdujemy tam relację o działaniu złego ducha noszącego imię Asmodeusz. Ten niosący śmierć demon doprowadził do zgonu siedmiu kolejnych mężczyzn, którzy poślubili Sarę – córkę Raguela mieszkającego w Ekbatanie na terenie Medii. W obliczu tej tragedii Sara oraz młody Tobiasz zaczęli niezależnie od siebie, lecz w tym samym momencie zanosić do Boga błagalne modlitwy o ratunek. W odpowiedzi na ich wołanie Stwórca wysłał z nieba Rafała Archanioła, którego zadaniem było uzdrowienie obojga cierpiących.
Interwencja ta miała dwojaki cel: przywrócenie wzroku starszemu Tobiaszowi (ojcu), poprzez usunięcie bielma z jego oczu, oraz uwolnienie Sary od dręczącego ją demona Asmodeusza, co umożliwiłoby jej bezpieczne małżeństwo z młodszym Tobiaszem: „I został posłany Rafał, aby uleczyć obydwoje: Tobiasza, aby mu zdjąć bielmo z oczu, tak aby oczyma swymi znowu oglądał światło Boże, i Sarę, córkę Raguela, aby ją dać Tobiaszowi, synowi Tobiasza, za żonę i odpędzić od niej złego ducha Asmodeusza, ponieważ Tobiaszowi przysługuje prawo otrzymać ją w dziedzictwie przed wszystkimi, którzy ją pragną poślubić” (Tb 3,17).
Oswobodzenie Sary dokonało się poprzez specyficzny rytuał o charakterze egzorcyzmu. Młody Tobiasz, kierując się wskazówkami Rafała, wyjął z noszonej przy sobie torby serce oraz wątrobę złowionej wcześniej ryby, a następnie umieścił te organy na rozżarzonych węglach przeznaczonych do palenia kadzidła. Wydzielające się podczas spalania intensywny dym i zapach skutecznie odpędziły Asmodeusza, zmuszając go do natychmiastowej ucieczki (Tb 8,2-3). Natomiast uzdrowienie ślepoty Tobiasza – ojca dokonało się przez nałożenie na jego oczy żółci, którą Rafał nakazał przygotować synowi starca (Tb 11,1-14).
Gabriel
Gabriel, którego imię oznacza: „mąż Boży”, zalicza się do grona tzw. „aniołów obecności” – bytów zajmujących najwyższą pozycję w strukturach żydowskiej angelologii. To właśnie on stanął przed Zachariaszem, aby zapowiedzieć mu narodziny Jana Chrzciciela, oraz przed Maryją, by obwieścić przyjście na świat Jezusa.
Gdy archanioł zjawił się przed Zachariaszem, ten składał właśnie ofiarę kadzielną w Miejscu Świętym świątyni jerozolimskiej. Do spotkania doszło bezpośrednio przed zasłoną przybytku – miejscem uznawanym za ziemskie mieszkanie samego Boga. Choć ewangelista nie przytacza bezpośrednio słów wcześniejszych modlitw Zachariasza, ich intencja zostaje pośrednio ujawniona w samym orędziu anielskim. Sformułowanie: „Twoja prośba została wysłuchana” (Łk 1,13) jednoznacznie wskazuje, że bezdzietni małżonkowie przez lata prosili Boga o upragnione potomstwo.
Gabriel powiadamia Zachariasza o dwóch sprawach: o tym, że jego syn będzie nazirejczykiem (osobą szczególnie oddaną Bogu) i pojawi się na ziemi „w duchu i mocy Eliasza”. Łukasz zaznacza, że Zachariasz stracił na pewien czas mowę z powodu swego niedowiarstwa. Jednak zamilknięcie ojca Jana Chrzciciela ma także dużo ważniejszy powód niż tylko kara za brak wiary. Można je rozumieć w perspektywie teologicznej: otóż mowę stracił kapłan dawnego przymierza. Fakt ten ma wymiar proroczy, oznacza bowiem, że nadchodzi czas, kiedy to zamilknie kapłaństwo Starego Testamentu, a narodzi się prekursor Arcykapłana Nowego Testamentu – samego Jezusa Chrystusa.
Scena zwiastowania narodzin Jana Chrzciciela wykazuje wyraźne analogie do zapowiedzi narodzin Izaaka, którą otrzymał od Bożego posłańca Abraham (Rdz 18,1-15). Zarówno w przekazie o Abrahamie, jak i Zachariaszu wieść o dziecku trafia w pierwszej kolejności do ojca, a nie do matki.
Zupełnie odwrotny schemat zostaje zastosowany w przypadku Maryi – tam Gabriel bezpośrednio ukazuje się jej, a nie Józefowi. Sam ten fakt stanowi czytelny sygnał literacki i teologiczny, świadczący o unikalnej roli i wyjątkowości tej kobiety.
Zwiastowanie narodzin Jezusa dokonuje się w Nazarecie. To tam Gabriel staje przed młodziutką Maryją. Pozdrowienie anielskie: „Raduj się, pełna łaski, Pan jest z tobą!” (Łk 1,28) należy odczytać nie tylko jako formułę grzecznościową. Zaproszenie „raduj się” było typowym wezwaniem proroków do gotowości na przyjęcie Mesjasza. Termin „pełna łaski” wskazuje zaś na istotne znaczenie roli wyznaczonej przez Boga Maryi, a słowa „Pan jest z Tobą” stanowią uroczyste potwierdzenie, że Boża wybranka znajduje się pod Jego nieustanną opieką.
W dalszej części posłaniec odnosi się do imienia mającego narodzić się dziecka. Choć imię Jezus (oznaczające „Bóg zbawia”) należało w I wieku do niezwykle popularnych w Palestynie, archanioł nadaje mu zupełnie nowy, unikalny kontekst. Zapowiada bowiem, że potomek ten osiągnie niezwykłą wielkość i zyska miano „Syna Najwyższego”. Określenie to niesie ze sobą głęboką treść teologiczną i bezpośrednio wskazuje na boskie pochodzenie Jezusa. W tradycji Starego Testamentu jedno z kluczowych imion Boga Jahwe brzmi El Eljon, co tłumaczy się jako „Bóg Najwyższy”. Nazwanie Jezusa Synem Najwyższego jest jednoznaczne z uznaniem Go za Syna Bożego.
Scena kończy się ujawnieniem tajemnicy Elżbiety, która również oczekuje narodzin syna. Maryja zapewne znała niesławę, jaka otaczała jej krewną, gdyż brak potomstwa po wielu latach małżeństwa uważany był w starożytnym Izraelu za karę spowodowaną grzechami kobiety. Wiadomość o ciąży Elżbiety musiała spotęgować radość Maryi.
A dziś?
A dziś – czy możemy doświadczyć relacji z archaniołami? Czy możemy zwracać się do nich z prośbą o pomoc? W jakich sytuacjach? Oczywiście najchętniej czynią to ci, którzy noszą ich imiona! archaniołowie są przecież ich patronami. I mamy na myśli nie tylko mężczyzn. Wśród kobiet, zwłaszcza pośród imion zakonnych, często pojawiają się Michaela, Rafała czy Gabriela. Najbardziej naturalnymi sytuacjami, w których możemy przywoływać wstawiennictwa tych boskich posłańców są te, w których potrzebujemy doświadczyć potęgi Boga przeciw siłom złego ducha (Michał), Bożej potęgi (Gabriel) oraz uzdrowienia (Rafał). Bo przecież ich misja nie skończyła się w czasach biblijnych, lecz wciąż trwa w dziejach Kościoła.
„Głos Ojca Pio”, 161 (2026) 5, 20-21.
Polub stronę na Facebook

