Modlitwa Jezusa i nasza (Mt 11, 25-30)

fot. M. Rosik

Mateusz ukazuje Jezusa, który modli się do Ojca, uwielbiając Go. Modlitwa jest przede wszystkim przeżyciem duchowym, dlatego – choć powiedziano i napisano o niej wiele – wymyka się ona ostatecznie ludzkim opisom. Możemy jedynie przybliżyć jej istotę; nie uda nam się jednak oddać w całej głębi za pomocą ludzkiego języka, czym ona jest.

Różne są oczywiście formy modlitwy. Jedni wybierają cichą medytację nad Bożym Słowem, inni wolą głośne i spontaniczne wyznania na spotkaniach grup charyzmatycznych; jedni zanurzają się chętnie w ciche szepty modlitwy różańcowej, inni czytają psalmy; niekiedy modlimy się znanymi formułami, innym razem wypowiadamy swe serce przed Bogiem własnymi słowami; raz uczestniczymy w modlitwie liturgicznej, innym razem pozostajemy sami przed Bogiem. Ostatecznie jednak w każdej modlitwie serce człowieka świadomym aktem kieruje się ku Bogu, by wypowiedzieć Mu swe dziękczynienie, uwielbienie, przeproszenie czy prośbę. Następuje spotkanie z żywą, kochającą Osobą. Spotkanie to można przedłużać nie tylko na sam akt modlitewny w sensie ścisłym, ale każda chwila może zostać przepojona obecnością Bożą. Na tym polega ciągła modlitwa, do której wzywa św. Paweł: „Nieustannie się módlcie” (1Tes 5,17). Na tym także polega – zdaniem niektórych – świętość: stan ciągłego przebywania w obecności Boga. Niemiecki teolog Karl Rahner snuje refleksję o modlitwie: „Pobożny człowiek przyszłości będzie albo mistykiem, który czegoś doświadczył, albo nie będzie go już w ogóle”.

Komentując tę modlitwę Jezusa, św. Urszula Ledóchowska pisała:

„Posłuchajmy z zachwytem tych cudownych słów Chrystusa, dziękującego Ojcu swemu, iż te rzeczy – to jest wiarę, zrozumienie tego, co Boże, nadprzyrodzone – ukrył przed mądrymi i pysznymi tego świata i objawił maluczkim, pokornym. Jaka to zachęta do pokory, do tego najpiękniejszego ze wszystkich pragnień: być malutką, bardzo malutką, by Bogu zostawić chwałę, wielkość, panowanie. Przez te słowa uczy Chrystus nas, że kto chce otrzymać łaskę wiary – bo pamiętajmy, że wiara to łaska wlana w serca nasze dla zasług Jezusa Chrystusa, i my jej sobie dać nie możemy, ale tylko Bóg nam ją daje – ten musi być maleńkim, bardzo maleńkim we własnym mniemaniu”.

Audycja „Głos na pustyni” w Radio „Wrocław” w każdą niedzielę o 6.50

Polub stronę na Facebook