XX Niedziela w ciągu roku A

Starożytny Tyr (fot. M. Rosik)

Wszyscy jesteśmy Fenicjanami

Fenicjanie odegrali istotną rolę w rozwoju cywilizacji. Ich zasługi wykraczają poza wprowadzenie systemu monetarnego w handlu. Fenicjanie byli wybitnymi żeglarzami i konstruktorami statków w starożytności, jako pierwsi wykorzystując Gwiazdę Polarną w nawigacji morskiej. Znani jako „czerwoni ludzie”, rozpowszechnili purpurę w całym regionie Morza Śródziemnego; warto podkreślić, że jeden gram tego barwnika miał wartość dwudziestu gramów złota. W Fenicji Pitagoras prowadził badania nad architekturą pogańskich świątyń, co mogło zainspirować jego słynne twierdzenie. Tales z Miletu miał fenickie korzenie ze strony ojca. Nazwa kontynentu Europa wywodzi się od imienia córki króla Tyru, miasta fenickiego, a jej brat Kadmos zgodnie z tradycją wprowadził alfabet grecki. Fenicjanie założyli Kartaginę, której architektoniczny układ był przez Arystotelesa uznawany za wzorcowy.

Pewnego razu do Fenicji dotarł Jezus. A wiele wieków wcześniej zapowiadał to prorok Izajasz.

Zbawienie dla pogan?

To właśnie u Izajasza najmocniej zarysowana jest prawda, iż oczekiwany Mesjasz przyjdzie nie tylko do Żydów, ale przez pośrednictwo narodu wybranego swoim zbawczym działaniem dotrze także do narodów pogańskich. Bóg wołał ustami proroka: „Cudzoziemców zaś, którzy się przyłączyli do Pana, ażeby Mu służyć i aby miłować imię Pana i zostać Jego sługami – wszystkich zachowujących szabat bez pogwałcenia go i trzymających się mocno mojego przymierza, przyprowadzę na moją świętą górę i rozweselę w moim domu modlitwy” (Iz 56,5-6). I dodawał: „dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów” (Iz 56,7).

Przekreślona przez Prawo

Gdy Jezus udał się w okolice Tyru i Sydonu, a więc na tereny pogańskiej Fenicji, zjawiła się przed Nim kobieta potrójnie nie czysta według żydowskiego Prawa. Dlaczego? Po pierwsze, rozpoczęła rozmowę z nieznanym sobie mężczyzną, i to publicznie, bo w obecności apostołów. Takie zachowanie uchodziło za nieobyczajne Po drugie, była poganką. W nauczaniu faryzeuszów nawet dotknięcie poganina powodowało nieczystość. Po trzecie wreszcie, była matką córki dręczonej przez złego ducha, miała więc pośrednio kontakt z demonem. Można sobie przecież łatwo wyobrazić, że w chwilach ataku ducha nieczystego troskliwa mama brała swą córkę w ramiona, tuliła i pocieszała. A więc potrójnie nieczysta! W takich okolicznościach Jezus postępuje tak, jak rasowy wyznawca judaizmu postępuje w odniesieniu do pogan. Sięga po surową broń słowa: „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom, a rzucać psom” (Mt 15,26). W użytej metaforze dzieci to oczywiście Żydzi a poganie to psy.

Rezolutna odpowiedź

Jezus sięga po dwa obrazy: dzieci i psy. W tradycji hebrajskiej psy nie były karmione podczas jedzenia przez domowników – najpierw jedli ludzie, a zwierzęta otrzymywały jedynie resztki po posiłku. Natomiast w kulturze helleńskiej psy mogły swobodnie korzystać z jedzenia, które przypadkiem spadło ze stołu w trakcie wspólnego posiłku.

Kobieta przyjmuje oba te obrazy, reinterpretując je w kontekście swojej grecko-helleńskiej kultury. W jej rozumieniu dzieci to już nie tylko Izraelici, lecz wszyscy ludzie, a psy nie oznaczają wyłącznie bezpańskich, pogardzanych przez Żydów zwierząt, ale domowe szczenięta, które razem z rodziną jedzą posiłki: „Tak, Panie, ale i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów” (Mt 15,27).

Dzięki temu przekształceniu znaczenia obu obrazów, kobieta kananejska zdołała przekonać Jezusa, by uwolnił jej córkę od złego ducha. Uwolnienie miało miejsce na odległość. Jezus nie musiał nawet widzieć dziewczynki, by uwolnić ją od dręczenia.

Dobra nowina dla nas

Główne orędzie dzisiejszej Ewangelii należy widzieć w tym, iż dar zbawienia przeznaczony jest także dla pogan. To oni zostają wyniesieni z przykrej pozycji „pod stołem”, niczym psy, do pozycji dziecka zasiadającego przy stole z domownikami. Dzięki publicznej działalności Jezusa w Fenicji i pierwotnej misji Kościoła wśród pogan, na równi z Żydami stali się oni równoprawnymi dziećmi Boga.

Większość wyznawców judaizmu odrzuciło jednak mesjańskie posłannictwo Jezusa. Dziś naszym zadaniem, nie tylko wobec Żydów, ale wobec wszystkich, którzy Chrystusa nie znają, staje się realizacja pragnienia Pawła apostoła, które wyraził w korespondencji z Rzymianami: „Będąc apostołem pogan, przez cały czas chlubię się posługiwaniem swoim w nadziei, że może pobudzę do współzawodnictwa swoich rodaków i przynajmniej niektórych z nich doprowadzę do zbawienia” (Rz 11,13).

„Wszyscy jesteśmy Fenicjanami”, Biblioteka Kaznodziejska 4 (2026) 181-183.

Niespłacony dług wdzięczności

Świat wiele zawdzięcza Fenicjanom. I nie chodzi tylko o wprowadzenie monet, bo przez to mamy nieraz wiele kłopotów. To Fenicjanie okazali się mistrzami starożytnej żeglugi i konstrukcji statków. Jako pierwsi zaczęli używać w nawigacji pozycji Gwiazdy Polarnej. To oni, „czerwoni ludzie”, rozwieźli purpurę po całym basenie Morza Śródziemnego. Ponoć jeden gram czystego barwnika purpury miał wartość dwudziestu gramów złota. To w Fenicji Pitagoras mierzył miesiącami architektoniczne kształty pogańskich świątyń i tam może wpadł na pomysł swojego twierdzenia.

Na pół Fenicjaninem był Tales z Miletu. Stary kontynent zawdzięcza swą nazwę imieniu córki króla fenickiego miasta Tyru, Europy. Brat Europy, Kadmos, miał wprowadzić alfabet grecki. To Fenicjanie wybudowali Kartaginę. Arystoteles odwoływał się do architektonicznego kształtu miasta, nazywając go modelowym. Niektórzy badacze o zacięciach fantastycznych dowodzą nawet, że mieszkańcy Tyru, Sydonu czy Byblos dotarli nawet do Ameryki Północnej, co mają potwierdzać inskrypcje w Massachusetts i Iowa.

Wątpliwe, aby Fenicjanie dotarli tak daleko. Faktem jest natomiast, że do Fenicji dotarł w swych wędrówkach Jezus. Pewnego razu „podążył w stronę Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha” (Mt 15,21-22). Jezus spełnił jej prośbę. Uzdrowił jej córkę. Od tego czasu nie tylko Europa, ale cały chrześcijański świat ma Fenicjanom wiele do zawdzięczenia. Wiara udręczonej matki rodem z okolic Tyru i Sydonu otworzyła drogę do zbawczych darów wszystkim poganom, którzy w przyszłości uwierzyć mieli w Chrystusa.

Inteligencja nagrodzona

Inwektywa, obelga, obraza, upokarzające epitety i poniżające określenia stanowiły jeden ze środków stylistycznych antycznej polemiki oratorskiej. Ich brak w dyspucie publicznej lub dziele polemicznym pomniejszałby ich wartość. Więcej, mowa obraźliwa przynajmniej w starożytnej Grecji, stała się sztuką! Czy postawa Jezusa, żyjącego przecież w Palestynie, wpisuje się w tę konwencję?

Pewnego razu chciał trochę odpocząć, a tu przytrafia Mu się takie spotkanie. Nie dość, że kobieta jest Kananejką (czyli dzisiejszą Libanką), to jeszcze przychodzi do Niego, Żyda, cała podekscytowana. Nawet uczniowie nie dali rady jej uciszyć. Smaczek całej sceny leży w zaciekawieniu, jak zachowa się Jezus wobec kobiety, którą żydowskie Prawo eliminuje spośród tych, którzy mogą oczekiwać na Bożą łaskę. Przejęci ideą czystości rytualnej faryzeusze gotowi byli ją potępić przynajmniej z trzech powodów. Po pierwsze, była kobietą, która bezecnie rozpoczęła rozmowę z nieznanym mężczyzną, i to publicznie. Po drugie, była kobietą o pogańskim rodowodzie. Po trzecie wreszcie, była matką opętanej córki, miała więc kontakt ze złym duchem. Potrójnie nieczysta! Czy może dziwić fakt, że Jezus w takich okolicznościach odwołuje się do typowej topiki żydowskiej w odniesieniu do pogan: „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom, a rzucać psom” (Mt 15,26).

Inteligencja kobiety okazuje się jednak większa niż surowy ton Jezusa. On mówi o psach, które Żydzi uważali za nieczyste, ona – przejmując z tej wypowiedzi obraz czworonoga, zamienia go w milusińskiego towarzysza zabaw dzieci: „Tak, Panie, ale i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów” (Mt 15,27). Tak rezolutna odpowiedź musi zostać nagrodzona.

Dzieci i psy

Warto zwrócić uwagę na niezwykłą odpowiedź, jaką kobieta kananejska dała Jezusowi. Jezus początkowo wydaje się odmawiać jej prośbie. W odpowiedzi podaje dwa obrazy – motyw dzieci i motyw psów. Motyw dzieci wskazuje na Izraelitów jako dzieci Boga, motyw psów natomiast wskazuje na pogan jako odrzuconych przez Boga. Kobieta przejmuje obydwa obrazy z wypowiedzi Jezusa. Mówiąc o dzieciach nie ma już jednak na myśli tylko Izraelitów jako dzieci Boga, ale przenosi ten obraz na swoje środowisko grecko – helleńskie: ma na myśli wszystkie dzieci, nie tylko dzieci Izraelitów. Drugi motyw także przenosi w kontekst grecko – helleński: mówiąc o psach nie ma na myśli jedynie psów wałęsających się po śmietnikach, cmentarzyskach, miejscach nieczystych i odrzucanych przez Żydów, ale szczenięta, które mieszkają w domu i wraz z domownikami spożywają posiłki.

W środowisku hebrajskim niemożliwe było karmienie psów w czasie spożywania posiłku. W kulturze helleńskiej domowe psy mogły swobodnie żywić się tym, co przez przypadek upadło ze stołów panów. W środowisku hebrajskim domownicy jedli najpierw, zwierzęta żywiły się później ewentualnymi resztkami posiłków wyrzuconymi przez ludzi. W kulturze helleńskiej domowe psy mogły się żywić w tym samym czasie, co domownicy. Takie przekształcenie obydwu obrazów z wypowiedzi Jezusa przez kobietę kananejską spowodowało, że Jezus zdecydował się uwolnić od wpływu złego ducha jej córkę. Uwolnienie to dokonało się na odległość.

Zasadnicze przesłanie perykopy należy widzieć w tym, iż dary zbawcze przeznaczone są także dla pogan. Oto poganie zostają wyniesieni z upokarzającej pozycji „pod stołem”, jak psy, do pozycji dziecka, które zasiada przy stole. Poganie na równi z Żydami stali się równoprawnymi dziećmi Boga. Oto niezwykła rewolucja mentalna, której dokonał Jezus.

Audycja „Głos na pustyni” w Radio „Wrocław” w każdą niedzielę o 6.50

Polub stronę na Facebook