IV ADWENT A

W Nim się wszystko spełniło

Mesjasz będzie potomkiem Abrahama i odziedziczy tron króla Dawida. Narodzi się w Betlejem, Jego Matką będzie dziewica i uciekać będzie do Egiptu. To tylko niektóre z proroctw o narodzinach Mesjasza. Wszystkie spełniły się w Jezusie.

Mozaika oczekiwań
Wiara Żydów w czasach Jezusa stanowiła barwną mozaikę przekonań. Dużą różnorodność cechowało także rozumienie posłannictwa Mesjasza. Różnice wynikały z natury środowiska religijnego, w którym idee mesjańskie funkcjonowały. Inaczej widzieli jego rolę faryzeusze, inaczej saduceusze, jeszcze inaczej zeloci czy mieszkańcy Qumran. Idea mesjańska w czasach Jezusa zaczynała coraz silniej nabierać trzech rysów: uniwersalizmu, indywidualizmu i upolitycznienia. Uniwersalizm pozwalał myśleć o konsekwencjach działalności Mesjasza nie tylko w dziejach narodu wybranego, ale także dla losów całego świata. Indywidualizm rysował perspektywicznie już nie tylko lud żydowski jako całość, ale losy jednostek, które przyjmą lub odrzucą Mesjasza. Wymiar polityczny łączony był z tęsknotami wyzwolenia ziemi danej niegdyś Abrahamowi i jego potomstwu z obcego panowania. One nakładały się na wyobrażenia mesjańskie, które zasadniczo obejmowały wierzenia dotyczące ostatecznych kataklizmów, ponownego przybycia Eliasza, które będzie zapowiedzią pojawienia się samego Mesjasza, pokonania sił szatańskich, zgromadzenia rozproszonych w diasporze Izraelitów, ustanowienia królestwa Boga, powszechnego zmartwychwstania i sądu ostatecznego.

Z pokolenia Dawida
Ewangeliści Łukasz i Mateusz opowiadają o narodzinach Jezusa w taki sposób, że natychmiast daje się zauważyć przyświecającą im ideę: przyjście na świat Syna Maryi jest wypełnieniem prorockich zapowiedzi mesjańskich.
Według przepowiedni Izajasza Mesjasz winien odziedziczyć tron króla Dawida (Iz 9,7). To właśnie z tego królewskiego szczepu wywodził się Jezus. Św. Józef słyszy dziś w Ewangelii: „Józefie, synu Dawida”. Genealogia Chrystusa zapisana przez Mateusza jest bardziej podporządkowana przyjętym przez niego założeniom teologicznym niż wiernym odbiciem prawdy historycznej. Mateusz układa ją w trzy sekcje po czternaście pokoleń. Są one odbiciem trzech nierównych odcinków czasowych: Abrahama od Dawida dzieli około 750 lat; Dawida od niewoli babilońskiej – 400 lat; natomiast Jezus przyszedł na świat około 600 lat po zburzeniu Jerozolimy. Mateusz świadomie omija wiele imion sprzed i z okresu monarchii, inne zaś grupuje. Choć takie pominięcie może wydawać się brakiem dokładności czy wierności wobec stanu faktycznego, jest jednak zupełnie dopuszczalne w starożytnych genealogiach, a nawet we współczesnych genealogiach plemiennych.
Jak należy interpretować Mateuszowy wzór „trzy razy czternaście”? Odpowiedzi należy szukać w dwóch liczbach uważanych przez Żydów za doskonałe: trzy i podwojona siódemka. Gematria to jedna z judaistycznych metod interpretacji Biblii, polegająca na przypisywaniu cyfr i liczb poszczególnym literom alfabetu. Bibliści zauważają, że w ortografii hebrajskiej imieniu Dawida odpowiadała liczba 14. Zapisywano je trzema spółgłoskami: d – w – d. Literze „d” w gematrii odpowiada czwórka, literze „w” – szóstka. Imię Dawida to cztery plus sześć plus cztery. W ten sposób ewangelista dowodzi, że Jezus jest potomkiem króla Dawida.

Potomek Abrahama

Oprócz przekonania, że Mesjasz odziedziczy tron Dawida, Żydzi oczekiwali, że Mesjasz będzie potomkiem Abrahama. Właśnie kimś takim był Jezus, stąd Mateusz rozpoczyna rodowód Chrystusa od Abrahama. Ponadto Żydzi wierzyli, że Mesjasz będzie pochodził z pokolenia Judy. Gdy patriarcha Jakub błogosławił swoje potomstwo, przepowiedział, że berło nie zostanie odjęte od Judy (Rdz 49,10). Jezus wywodził się od Judy, co z kolei podkreśla w swojej Ewangelii św. Łukasz. Wreszcie miejscem narodzin Bożego wybrańca miało być Betlejem, gdyż tak prorokował Micheasz (Mi 5,2). Właśnie w Betlejem przyszedł na świat Syn Maryi. To tylko niektóre z proroctw dotyczących narodzin Mesjasza. Przyjrzyjmy się jeszcze trzem bardziej szczegółowo.

Młoda kobieta czy dziewica?
Matką Mesjasza miała być dziewica, według słynnej zapowiedzi zapisanej u Izajasza: „Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel” (Iz 7, 14).
Fragment ten stał się kością niezgody pomiędzy Żydami, którzy przyjęli Jezusa, a tymi, którzy Go odrzucili. Otóż użyte tu hebrajskie słowo almah można tłumaczyć jako „młoda kobieta” lub „dziewica”. Sami Żydzi w III w. przed Chr. przetłumaczyli swoją Biblię na język grecki i w tym miejscu pojawiło się słowo parthenos, jednoznacznie wskazujące na dziewicę. Izraelici czekali więc na Mesjasza, którego Matka będzie Dziewicą, czemu sami dali wyraz w greckim przekładzie tekstu hebrajskiego. Tymczasem, gdy wyznawcy Jezusa zaczęli głosić, że Maryja była Dziewicą, Żydzi nie zgodzili się na taką interpretację proroctwa. W powstałej w 90 r. po Chr. akademii rabinackiej w Jamni nad Morzem Śródziemnym odrzucili swoją własną tradycję, rezygnując w tekście greckim z terminu „dziewica” (parthenos), zastępując go słowem oznaczającym młodą kobietę (gr. neanis). A dotychczasowe greckie tłumaczenie Biblii hebrajskiej (Septuaginta) została odrzucona przez Żydów jako przekład heretycki, skoro akceptowany przez chrześcijan.

Królowie złożą dary
Chrześcijanie w pokłonie złożonym przed nowo narodzonym Jezusem przez tajemniczych wędrowców ze Wschodu dostrzegli spełnienie się proroctwa zapisanego w psalmach o tym, że królowie obcych narodów złożą przed Mesjaszem dary (Ps 72,10–11). Oznacza to, że poganie uznają w Jezusie króla nie tylko Izraela, ale całego świata. Całe opowiadanie bowiem nacechowane jest symboliką przedstawiającą królewską godność Nowonarodzonego. Wiele z tych symboli, jak choćby pokłon twarzą do ziemi czy ofiarowanie złota, dziś nie jest już jednoznacznie odczytywanych i rozumianych, jednak w społeczeństwach starożytnego Bliskiego Wschodu były z pewnością żywe i łatwe do uchwycenia.

Wezwał Syna z Egiptu

Przez proroka Ozeasza Bóg oznajmił, że wezwał swego syna z Egiptu (Oz 11,1). Widzieć tu można jasne nawiązanie do ucieczki i powrotu Świętej Rodziny do Egiptu z powodu rzezi niewiniątek urządzonej przez Heroda Wielkiego. Co więcej, samą rzeź niewiniątek przepowiedział Jeremiasz, który mówił o płaczu matek z powodu śmierci ich dzieci w miejscowości Rama (Jr 31,15). Rama leży tuż obok Betlejem.

Nie ulega wątpliwości, że starotestamentowe zapowiedzi narodzin Mesjasza znalazły swe wypełnienie w przyjściu na świat Jezusa Chrystusa. I oby nam wszystkim udało się to dostrzec!

„W Nim wszystko się spełniło”, Biblioteka Kaznodziejska 6 (2025) 221-215.

***

Z królewskiego pałacu

„Świat zwariował, czeka na narodziny dziecka”, „Dziecko księcia ma już imię”, „Książę ochrzczony”, „Prawnuk królowej, czyli kto jest kim w rodzinie” – to tylko niektóre tytuły z pierwszych stron gazet. Nota bene tych samych, w których inne dzieci przed narodzeniem często są tyko „zygotami”, „zarodkami” i „płodami”. I nikt nie urządza konkursów internetowych, by wybrać dla nich imię. Dziś trzeci w kolejności następca brytyjskiego tronu, pięknie rośnie pieszczony miłością rodziców i wciąż, choć już z mniejszym zainteresowaniem, podziwiany przez media. I całe szczęście, bo każde dziecko zasługuje na miłość!

A ja sobie myślę, że jestem jeszcze większym szczęściarzem niż książę na Wyspach! Bo przecież jestem dzieckiem Króla Wszechświata! To nic, że urodził się w grocie. To nic, że bez dachu nad głową, w ubóstwie, wśród pasterzy i zwierząt. To nic, że przyszedł na świat z dala od rodzinnego Nazaretu i że tuż po zawitaniu na naszej ziemi musiał uciekać do kraju piramid. Urodził się z największej, przeczystej miłości i otoczony był najpiękniejszą troską świętych Rodziców! Królewską troską. „A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel” (Mt 1,23).

Gdy trzydzieści kilka lat później Jego ziemska misja dobiegła końca, każdy kto w Niego wierzy, nie musi już chodzić po tej ziemi z pochyloną głową! Może dumnie podnieść czoło i jasnym spojrzeniem patrzeć przed siebie! W końcu jesteśmy księżniczkami i książętami! Dziećmi Króla Wszechświata! Nawet jeśli brytyjska prasa o tym milczy.

Obsypana pocałunkami

Założyciel Equipes Notre-Dame ks. Henri Caffarel każdego roku odprawiał indywidualne rekolekcje. Gdy wybrał się do klasztoru trapistów już na wstępie jego opat opowiedział mu o jednym z zakonników, bracie Egidiuszu, którego nazwał uosobieniem dziecięctwa duchowego. Egidiusz opiekował się ogrodem warzywnym. Chodził w wielkim, słomianym kapeluszu chroniącym od słońca i z czułością dbał o rzędy kapust i pomidorów. Caffarel, zaintrygowany opowieścią opata, celowo wybrał się w okolice warzywnika i czekał. Wkrótce przyszedł młody brat, z łopatą, ale był tak pochłonięty pracą, że nie zwrócił uwagi na gapiącego się rekolektanta. Caffarel podszedł więc nieśmiało i przekazał zakonnikowi, że jego przełożony wyraził zgodę na chwilę ich wspólnej rozmowy. Po chwili zaczęli rozmawiać o modlitwie.

Zakonny ogrodnik wyznał nagle: „Nie wiem, jak bym się modlił, gdyby nie Matka Boża”. „Co brat ma na myśli?” – dopytywał zaintrygowany Caffarel. Odpowiedź bardzo go zaskoczyła: „Często, gdy uważam, że jestem zbyt zmęczony, zbyt nędzny, nie śmiem stanąć przed Bogiem. Wtedy jednak przychodzi mi na myśl pewna historia, którą opowiadał nam mistrz nowicjatu. Pewna mała dziewczynka miała tylko jedną zabawkę – starą lalkę, brudną i uszkodzoną. Gdy ktoś zwrócił jej uwagę, że lalka jest bardzo brzydka, ona przytuliła ukochaną zabawkę, obsypała pieszczotami i pocałunkami i spytała: A teraz jest ładna, czy nie?”. Ja na początku modlitwy zawsze zwracam się do Matki Bożej: „Pocałuj swoją brzydką lalkę, a potem podaj ją Panu”.

„Józefie, synu Dawida, nie bój się” (Mt 1,20) – mówił we śnie anioł Pański, a serce Józefa napełniło się odwagą. Czy Maryja nie wzięła tej nocy w swe ręce zatrwożonego serca małżonka i nie podała go Panu, obsypując czule pocałunkami jak smutny gałganek szmacianej lalki? Była już wtedy Matką Boga, pełna Ducha Świętego. Nie wiemy, czy bez Jej modlitwy Józef dałby radę.

Zanim zamieszkali razem

Opis narodzenia Jezusa i wydarzeń mu towarzyszących rozpoczyna Mateusz stwierdzeniem: „Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw, zanim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego” (Mt 1,18b). Ta wzmianka ewangelisty stanowi jeden z argumentów za dziewiczym poczęciem Jezusa w łonie Maryi. Należy ją widzieć w kontekście żydowskich zwyczajów związanych z zawieraniem małżeństwa. Po oficjalnych zaręczynach mężczyzna i kobieta nazywani byli już małżonkami, choć nie odbyła się jeszcze ceremonia ślubna, ani nie mieszkali razem. W prawniczej tradycji Starego Testamentu znajduje się zapis: „Kto żonę poślubił, a jeszcze nie sprowadził jej do domu” (Pwt 20,7). Właśnie w tym okresie, po zaręczynach, ale jeszcze przed ceremonią ślubną, podczas której odbywało się przyprowadzenie kobiety do domu męża, zamieszcza Mateusz fakt poczęcia Jezusa.

Zwolennikom fabularnych filmów, ukazujących barwnie wydarzenia związane z narodzinami Jezusa, zwłaszcza oburzenie mieszkańców Nazaretu faktem, iż Maryja oczekuje Dziecka, pospieszmy od razu z wyjaśnieniem. Maryja była już zaślubiona Józefowi, a ten był Jej mężem, nikt więc z mieszkańców galilejskiego miasteczka nie powinien się dziwić Jej brzemiennemu stanowi. Raczej składano Jej gratulacje. Tylko Józef miał prawo do oburzenia, zdziwienia, niedowierzania… W Palestynie czasów Józefa i Maryi małżeństwo zawierano na dwuetapowej drodze. Etap pierwszy, zwany erusin, porównywany jest niekiedy (niezbyt szczęśliwie) do zaręczyn. Małżonkowie mieszkali po nim oddzielnie przez dwanaście miesięcy. Drugi etap zaślubin to uroczyste przeprowadzenie pani młodej do domu pana młodego. Józef i Maryja mieszkali jeszcze osobno, gdy ta zaczęła oczekiwać na narodziny poczętego Jezusa. Jednak dziecko poczęte przed wspólnym zamieszkaniem uważane było za prawowite. Dla historycznej prawdy należałoby wyciąć więc z filmów fabularne kadry ukazujące mieszkańców Nazaretu z kamieniami w rękach, wymierzonymi w Maryję.

Fakt, iż Maryja była brzemienna nie powinien dziwić nikogo ze społeczności Nazaretu, chyba że wszyscy wiedzieli, iż to nie Józef był ojcem. Jeśli ktoś miałby rzucić cień podejrzeń na Maryję, to właśnie Józef. On jednak „był człowiekiem sprawiedliwym”. Nie rozumiał całej sprawy i postanowił potajemnie oddalić Maryję. Zgodnie z Prawem, powinien Jej wręczyć get – list rozwodowy. Sprawiedliwość Józefa przejawia się najpierw w jego odpowiedzialności w podejmowaniu decyzji. Nie była to zemsta ani odwet za to, co – jak mógł sądzić – wydarzyło się w życiu Maryi. Jego decyzja o odejściu jest wyrazem sprawiedliwości uformowanej przez miłosierdzie. Gdyby pozostał przy decyzji rozstania się z Maryją, mógłby – zgodnie z żydowskim prawem – liczyć na zatrzymanie wiana małżonki, a także na odzyskanie mocharu – ceny, którą zapłacił przy zaślubinach. Względy materialne nie wchodziły jednak w grę.

Paradoksalnie, nawet gdyby przypuścić, że Józef rozgłosił w Nazarecie, iż jego Małżonka spodziewa się dziecka, którego on nie jest biologicznym ojcem, Maryi również nie groziłoby ukamienowanie. Dlaczego? Otóż według Prawa do ukamienowania może dojść tylko wtedy, gdy dwóch naocznych świadków potwierdziłoby czyn nierządny. Nie wystarczy jeden świadek (zob. epizod z tzw. cnotliwą Zuzanną). Tekst Prawa, który omawia analogiczną sytuację (Pwt 22,23-24) nie mówi wprawdzie o dwóch świadkach, ale należy go interpretować przez pryzmat Pwt 19,15 (por. J 8,17), gdzie mowa jest o tym, iż każde oskarżenie musi być potwierdzone przez dwóch świadków, w przeciwnym bowiem wypadku nie jest ważne. W przypadku istnienia tylko jednego świadka albo podejrzenia o cudzołóstwo rabini (np. Szammaj) zachęcali do wręczenia listu rozwodowego. Samo podejrzenie o cudzołóstwo (bez świadków) natomiast badano dziwną z dzisiejszego punktu widzenia „próbą gorzkiej wody” (Lb 5,11-31).

***

Rozmawiają dr Anna Rambiert-Kwaśniewska i ks. prof. Mariusz Rosik

Polub stronę na Facebook