15.08. Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny

Zaproszeni do niebios

Dogmat o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny został oficjalnie ogłoszony przez papieża Piusa XII 1 listopada 1950 roku. Papież stwierdził uroczyście: „Niepokalana Boża Rodzicielka, zawsze Dziewica Maryja po zakończeniu biegu życia ziemskiego została z ciałem i duszą wzięta do niebieskiej chwały”.

Szlakiem Maryi

Osoby odwiedzające Jerozolimę mogą zauważyć obecność dwóch świątyń związanych z tym wydarzeniem: kościoła Zaśnięcia Maryi niedaleko Wieczernika oraz kościoła Grobu Najświętszej Maryi Panny u stóp Góry Oliwnej. Pierwszy z nich, oddany w opiekę benedyktynom, jest dwupoziomowy. W kościele dolnym uwagę przykuwa przepięknie rzeźbiony w drewnie i kości słoniowej sarkofag Maryi zapadającej w sen. Kościół Grobu Maryi natomiast należy do prawosławnych Greków. To właśnie stąd po zakończeniu swej ziemskiej pielgrzymki Maryja miała zostać wzięta do niebios.

Jest także druga tradycja związana z wniebowzięciem Matki Pana. Przenosi nas ona do Efezu w dzisiejszej Turcji. To tu następcą Tymoteusza, którego biskupem w mieście ustanowił Paweł, miał być Jan apostoł. Jan przybyć miał tu z Maryją, nad którą przejął opiekę na polecenie samego Mistrza umierającego na krzyżu. Do dziś w Efezie podziwiać można budynek zwany Domem Najświętszej Maryi Panny. Ten niewielki budynek usytuowany został na wzgórzu zwanym Wzgórzem Słowików. Maryja miała zostać uniesiona do nieba właśnie stąd.

Czy Maryja umarła?

Podobnie jak istnieją dwie tradycje związane z miejscem wniebowzięcia, tak chrześcijaństwo zna dwie tradycje dotyczące tego, w jaki sposób Matka Chrystusa zakończyła swe życie na ziemi. Pierwsza odnosi się do Jej śmierci, druga – charakterystyczna dla obrządku wschodniego – mówi o wspomnianym już zaśnięciu. Obie interpretacje posiadają uzasadnienie teologiczne. Autor Księgi Mądrości podkreśla, iż Bóg nie stworzył śmierci. Teolodzy dyskutują jednak, czy dotyczy to jedynie śmierci duchowej, rozumianej jako zerwanie relacji z Bogiem wskutek grzechu, czy również śmierci fizycznej.

Niektórzy badacze argumentują, że śmierć cielesna od początku była wpisana w ludzką kondycję, miała jednak stanowić łagodny proces przejścia do wieczności, odejścia z tego świata bez cierpienia. Natomiast apostoł Paweł w Liście do Rzymian określa śmierć jako konsekwencję grzechu: „zapłatą za grzech jest śmierć” (Rz 3,23). Zgodnie z tą linią argumentacji, jeśli Maryja była wolna od grzechu, można postulować, iż nie doświadczyła tradycyjnej śmierci, lecz została wzięta do nieba z duszą i ciałem. Wsparciem dla takiej interpretacji pozostaje wizja opisana przez św. Jana w Apokalipsie, gdzie autor przedstawia postać Niewiasty obleczonej w słońce, którą jest właśnie Maryja. Chrześcijanie od pierwszych wieków powoływali się na tę wizję, uzasadniając przekonanie o wzięciu Maryi do nieba, gdzie zgodnie z nauką Kościoła wstawia się za wiernymi przed Bogiem.

Biblia o wniebowzięciu

Dzisiejszy psalm zarówno przez Żydów, jak i chrześcijan, uważany jest za mesjański. Opowiada o zaślubinach Mesjasza – króla, zasiadającego na tronie, przed który przybywa Jego Oblubienica. Zaskakujące mogą być słowa „Stoi królowa po Twojej prawicy”. Wydawać by się mogło, że to żona króla powinna być nazwana królową. Tak przecież jest w krajach Zachodu. Tymczasem w Izraelu królową nazywa się matkę króla, gdyż żon mógł mieć wiele.

Wiemy, że Mesjaszem jest Jezus, a Jego Oblubienicą – Kościół. Psalmista na kilka wieków przed Chrystusem zapowiada Jego gody weselne z Kościołem, a ich świadkiem jest Matka Mesjasza – Maryja, która stoi po Jego prawicy. Spełnienie tej wizji potwierdza Jan ewangelista, któremu w tajemniczej wizji na wyspie Patmos Bóg pozwolił zajrzeć do nieba: „Potem wielki znak ukazał się na niebie: Niewiasta obleczona w słońce, i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu”. Słowa te wprost odnoszą się do Maryi. Nic więc dziwnego, że wielu biblistów odnosi do wniebowzięcia Jej słowa, które wyśpiewała w przepięknym hymnie uwielbienia Boga Magnificat: „Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych”. Maryja jako pokorna służebnica Pańska wstawia się za nami, abyśmy i mogli świętować w niebie nasze zwycięstwo nad śmiercią. Bo „jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni”.

„Zaproszeni do niebios”, Biblioteka Kaznodziejska 4 (2026) 165-169.

W złocie z Ofiru

Królowa – żona króla nie odgrywa w Izraelu znaczącej roli, ta natomiast przypada królowej – matce. Kiedy rządzi Salomon, oddaje pokłon swej matce i zaprasza ją, by zasiadła po jego prawicy. Autor Pieśni nad pieśniami zanotował wezwanie:

Wyjdźcie, córki jerozolimskie,
spójrzcie, córki Syjonu,
na króla Salomona w koronie,
którą ukoronowała go jego matka,
w dniu jego zaślubin,
w dniu radości jego serca (Pnp 3,11).

W kronikach monarchii z szacunkiem przywołuje się imię matki króla, nie jego małżonki, między innymi dlatego, że tych ostatnich mogło być wiele. Jeremiasz interesuje się samym królem i jego matką, nie jego żonami: „Powiedz do króla i królowej – matki: Usiądźcie zupełnie nisko, albowiem upadła z waszych głów korona chwały” (Jr 13,18).

Psalm 45 stanowi pieśń weselną dla Bożego Pomazańca. O monarsze, który poślubia swą oblubienicę, czytamy między innymi:

Miłujesz sprawiedliwość, wstrętna ci nieprawość,
dlatego Bóg, twój Bóg, namaścił ciebie
olejkiem radości hojniej niż równych ci losem;
wszystkie twoje szaty pachną mirrą, aloesem;
płynący z pałaców z kości słoniowej dźwięk lutni raduje ciebie.
Córki królewskie wychodzą ci na spotkanie,
królowa w złocie z Ofiru stoi po twojej prawicy (Ps 45,8-10).

Tradycja Kościoła do Maryi odnosi wiersz 10, gdzie mowa jest o królowej: „Córki królewskie wychodzą ci na spotkanie, królowa w złocie z Ofiru stoi po twojej prawicy”.

Przy pierwszej lekturze wydawać by się mogło, że pod terminem „królowa” widzieć należy oblubienicę króla, jednak ani zwyczaje żydowskie, ani przywołanie odpowiednich fragmentów biblijnych nie potwierdzają takiego przypuszczenia. Jeśli chodziłoby o oblubienicę na godach weselnych, która stoi po prawicy króla, jaki sens miałoby przywołanie jej do króla w następnych wierszach psalmu: „Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha, zapomnij o swym ludzie, o domu twego ojca. Król pragnie twego piękna, on twoim panem, oddaj mu pokłon” (Ps 45,11-12)?

Przy takiej interpretacji, gdy w królowej po prawicy króla widziano jego matkę, nic dziwnego, że umysły pierwszych chrześcijan dostrzegły w Psalmie nawiązanie do Chrystusa i Jego Matki.

Obleczona w słońce

Podstawowe znaczenie całego tekstu (Ap 12,1-18) dotyczy Kościoła. Wizjoner kreśli przed czytelnikami losy Ciała Chrystusa przedstawionego jako Niewiasta, która stoczyć musi walkę ze Smokiem. Wizja ta zarysowana była pierwotnie już w Protoewangelii, kiedy to Bóg zwracał się do szatana: „Wprowadzam nieprzyjaźń pomiędzy ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej. Ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę” (Rdz 3,15).

Przedstawiona tu Niewiasta ma także rysy Matki Mesjasza. Wystarczy przywołać dwa fragmenty omówione już wcześniej. Pierwszy pochodzi z księgi Izajasza: „Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel” (Iz 7,14).

Podobnym echem pobrzmiewają słowa proroka Micheasza: „A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności. Przeto [Pan] wyda ich aż do czasu, kiedy porodzi mająca porodzić” (Mi 5,1-2). W obydwu tych tekstach mowa jest o kobiecie rodzącej potomstwo, do czego właśnie nawiązuje wizja Jana ewangelisty.

***

***

Audycja „Głos na pustyni” w Radio „Wrocław” w każdą niedzielę o 6.50

***

Polub stronę na Facebook